
|
Nasz sponsor Przepisy wegetariańskie, Wegetarianizm, Ekologia Menu: Dlaczego przyczyny somatyczne? Czy nasza nerwica ma podłoże somatyczne? Jak wyleczyć nerwicę Lista niepokojących objawów Czytamy morfologię krwi Parę słów o diecie i niedoborach Najczęściej mylone z nerwicą schorzenia i przypadłości: Niedobór magnezu Niedobór omega 3 Niedoczynność tarczycy Przewlekłe infekcje Niedobory cynku Pasożyty układu pokarmowego Alergie Pomóż promować stronkę |
Powszechnie wiadomo, że od tego co jemy zależy, jak się czujemy. Nieco mniej powszechna niestety jest wiedza o tym, że współczesna żywność niespecjalnie spełnia swoją rolę. Owszem, napycha żołądek, nie czujemy potrzeby jedzenia, ale nasze komórki obumierają z głodu. Może mały przykład tego, jak zmieniło się to, co trafia na nasz stół na przestrzeni lat:
Jak widać, wyroby z białej, smaczniejszej mąki są niemal kompletnie wypłukane z najwartościowszych składników. Dotyczy to, oczywiście, również innych pokarmów - owoce i warzywa z odmian które rosną o wiele szybciej, ale mają o wiele niższą zawartość witamin, pola na których ziemia jest niemal kompletnie wyjałowiona ze składników mineralnych. Za chwilę opiszę czego nam może brakować, ale najpierw parę słów o tym, czego jest za dużo. Cztery rzeczy, które zdominowały naszą dietę: Kofeina, mięso, cukier i napoje gazowane. W zasadzie wszystkie powinno się wyeliminować z diety bądź skrajnie ograniczyć. Mięso zawiera gigantyczne ilości kwasów omega 6 (to te, które wzmagają stany depresyjne), cholesterolu, wolnych rodników, niewłaściwie przyswajanego żelaza, tłuszczy, hormonów którymi było faszerowane zwierzę za życia, a także o wiele za dużo białka. Najgorsze z tego zestawu są kwasy omega 6, potęgujące depresję i stany lękowe, oraz nadmiar białka zakłócający naturalne procesy trawienia. Odzielny temat to dodatki do mięsa. Jak pamiętamy z lekcji biologii, stężenie toksyn w organizmach wzrasta wraz z postępem w górę piramidy pokarmowej. Dla przykładu - bakteria spożywa DDT z oprysków. Pierwotniak zje setki bakterii, magazynując DDT z każdej z nich. Następnie rozwielitka zje setki takich pierwotniaków. Ryba zje rozwielitkę, ptak rybę. W efekcie w badaniach stężenie DDT u ptactwa wodnego było setki tysięcy razy większe niż u zwierząt niższych, np ślimaków. W praktyce zwierzęta magazynują w swoich ciałach wszystko, co zjedzą przez całe swoje życie, a także to, co wchłonęły za życia rośliny którymi zwierzęta są karmione. Karmy dla zwierząt są z reguły mocno zanieczyszczone, w efekcie stężenie metali ciężkich w mięsie jest dziesiątki, czasem setki razy wyższe niż w roślinach. Druga rzecz, sterydy, antybiotyki i hormony. Tym wszystkim zwierzę jest karmione aby szybciej rosło. Działanie sterydów widać na ulicy - pełno teraz wyrośniętych, ale głupawych osiłków z tendencją do nadwagi. Antybiotyki powodują naturalną selekcję bakterii, sprawiając że mamy coraz więcej szczepów antybiotykoopornych, na które nie ma żadnego lekarstwa. Hormony - zarówno te dodawane do paszy, jak i te wytwarzane przez ciało zwierzęcia - rozregulowują gospodarkę organizmu ludzkiego. Najgorsza jest adrenalina, która potrafi wywołać ataki paniki i w konsekwencji nerwicę lękową. Kofeina ma właściwości wypłukujące sole mineralne z organizmu. Działa po prostu moczopędnie, przez co - spożywana w nadmiarze, czy to w kawie, czy w herbacie, czy w cocacoli, sprawia, że organizm pozbywa się tego, co w innej sytuacji wolałby zatrzymać. Szczególnie niebezpieczna jest tutaj coca-cola, która łączy w sobie cukier, dwutlenek węgla, kofeinę oraz kwas ortofosforowy, dodatkowo wypłukujący wapń i cynk. Naprawdę morderczy zestaw. Cukier to cichy morderca, ale to co nas najbardziej interesuje to fakt, że ma lekkie działanie narkotyczne - daje małego "kopa" mózgowi, po czym mózg na zasadzie kontry wpada w niewielką depresję. Niewielką, ale to może się z czasem kumulować. Innymi słowy, cukier zaburza naturalny mechanizm nagrody - zamiast dążyć do zaspokojania przyjemności poprzez osiąganie celów, jemy słodkie rzeczy. Napoje gazowane są o tyle paskudne, że potrafią spowodować wypłukanie magnezu z organizmu, a magnez to broń numer jeden przeciw zaburzeniom nerwicowym - niemniej na naszej liście "rzeczy niewskazanych" zajmują one spokojne, czwarte miejsce. Teraz parę słów o substancjach których niedobory szczególnie grożą na współczesnej diecie, ze szczególnym uwzględnieniem tych, których brak może prowadzić do zaburzeń samopoczucia czy nerwicy. Warto tutaj nadmienić, że nawet niewielki niedobór jakiegoś składnika odpowiedzialnego za stan systemu odpornościowego organizmu sprawia, iż jesteśmy o wiele bardziej podatni na choroby. W efekcie może rozwinąć się jakaś długotrwała, ciężka do wyleczenia, niezbyt może groźna ale nieprzyjemna i "stresująca" organizm infekcja, na przykład łupież łojotokowy czy trądzik. Najważniejszy pierwiastek dla potencjalnej ofiary nerwicy to magnez. Jego niedobór zawsze spowoduje ostre zaburzenia depresyjne czy nerwicowe. Oprócz tej cechy, magnez energetyzuje nasze ciało, sprawia że łatwiej nam się myśli, wolniej się męczymy. Zabezpiecza przed zatruciami ołowiem. Gra pierwszoplanową rolę w mechanizmach naszego systemu odpornościowego. Więcej w rozdziale poświęconym magnezowi. Kwasy omega 3. Najzdrowsze ich źródło, wbrew temu co można przeczytać na ulotkach reklamowych, to rośliny - zwłaszcza świeżo mielone siemię lniane oraz orzechy włoskie. Kwasy te występują w 3 rodzajach, organizm potrafi syntetyzować te spotykane w rybach z roślinnych, ale w drugą stronę pojawiają się już kłopoty. Proporcja omega 3 i omega 6 w diecie powinna wynosić około 1:1, niestety dla większości odżywiających się tradycyjnie te proporcje wynoszą 1:20, a nawet 1:40, głównie na skutek jedzenia mięsa i niezdrowych tłuszczy. W efekcie masowo rozwijają się problemy z psychiką, układem krążenia (miażdżyca), zespoły suchego oka, chroniczne zapalenia gardła czy łupież łojotokowy. Dodatkowo kwasy te bardzo, bardzo przedłużają życie - ale to już w oddzielnym rozdziale. Witamina D3 - w diecie nie ma jej za wiele, teoretycznie powinniśmy bez problemu syntetyzować w skórze odpowiednią dawkę. Niestety, synteza zachodzi wyłącznie pod wpływem słońca, a kto teraz wychodzi na słońce z odkrytą skórą? Na dodatek na naszej szerokości geograficznej odpowiednią do syntezy długość promieni słonecznych mamy tylko przez miesiąc czy dwa. Cynk - tutaj też mamy coraz powszechniejsze niedobory, niekiedy dotyczą one nawet połowy populacji. Biała mąka, wyjałowione gleby, fastfoody - to są główni sprawcy niedoborów. Witamina B12 i kwas foliowy - ta pierwsza coraz rzadziej występuje w żywności, głównie na skutek jej sterylizacji i wyjałowienia gleb z kobaltu, zaś kwas foliowy znika podczas gotowania. Zresztą. kto obecnie zjada zielone części roślin? Jod - niestety, mamy za mało jodu w powietrzu, a ilość dodawana do soli kuchennej nie wystarcza. Parę słów o białku. Jemy go o wiele za dużo, do tego paskudnej jakości. Białko powinno być dostarczane w ilości nieco większej niż 1 gr/kg masy ciała, za to powinno zawierać komplet aminokwasów egzogennych. Taki komplet ma na przykład mieszanka ziaren zbóż i roślin strączkowych. Obecnie ludzie zjadają białka kilkakrotnie więcej niż potrzebują, najczęściej mało wartościowego, czyli głównie mięso. Jeśli jest go za dużo, bądź nie zawiera wszystkich aminokwasów egzogennych, część zostanie nie strawiona, znacznie obciążając nasz organizm. Niestety, ale tabletki z witaminami nie są rozwiązaniem. Dla przykładu wchłanianie cynku blokuje ponad połowa składników, które są w takich multiwitaminach, zaś witaminy A, E i D nie wchłoną się w ogóle bez obecności tłuszczu. Z kolei jeśli będzie tłuszcz, nie wchłoną sie pozostałe witaminy... |