Niedobór magnezu a depresja i nerwica

Najczęstsza przyczyna nerwic i depresji. Serio. Myślę, że co najmniej połowę przypadków leczonych latami przez lekarzy można wyleczyć magnezem.

Magnez jest jonem wewnątrzkomórkowym, dlatego oznaczanie jego poziomu we krwi jest kompletnym nieporozumieniem – można w ten sposób wykryć co najwyżej niektóre zaburzenia jego gospodarką, np w cukrzycy, albo niektóre skrajne niedobory. We krwi jest jedynie odrobina z całego naszego magnezu, reszta jest „schowana” w komórkach organizmu i w kościach.

Na początek może wyjaśnię, skąd biorą się niedobory. To że ze złej diety to oczywiste, ale dlaczego? Już odpowiadam. Przede wszystkim białe pieczywo. Biała mąka jest kompletnie pozbawiona składników mineralnych, w tym również magnezu. Przyjrzyjmy się zawartości biopierwiastków w 100 gramach chleba oraz w 28 gramach otrąb (otręby to to co zostaje po wyprodukowaniu białej mąki a co zazwyczaj się wyrzuca), w procentach dziennego zapotrzebowania: Chleb, 100 gramów: – 6% magnezu Otręby, znane jako śmieci, 28 gramów: – 43% magnezu Dla porównania, „niedobry” chleb z pełnego przemiału, 100 gramów: – 25% magnezu.

Więcej na ten temat można znaleźć tutaj:

//www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5786912/

Faktem jest, że otręby lekko utrudniają wchłanianie magnezu, ale faktem jest też, że bez nich organizm zużywa wapń i magnez z zapasów organizmu w procesie trawienia.

Druga przyczyna to wyjałowienie gleb, coraz mniej i mniej magnezu jest w produktach które spożywamy. Rolnik produkuje byle więcej, byle taniej, my też nie patrzymy specjalnie na jakość.

Jak wygląda postępujący niedobór? Na początku wszystko jest OK, jesteśmy młodzi, jemy w miarę dużo w miarę zdrowo, nie pijemy kawy, nie pijemy coli (no… teraz dzieciaki piją na potęgę, za moich czasów tego nie było). Mamy pewien zapas magnezu w organizmie, u zdrowego człowieka wynosi on około 20 gramów. Wypłukujemy, wypłukujemy… stopniowo nasycenie spada. Dużo wypłukać nie możemy, organizm zaczyna uruchamiać mechanizmy obronne, ale cudów nie ma – jeśli więcej tracimy niż zdobywamy, stopniowo braki się pogłębiają, tracimy po 20-30 mg dziennie. W końcu, po kilku czy kilkunastu latach mamy – załóżmy – tylko 10 gramów magnezu. Zaczyna się ostra jazda o której zaraz napiszę, ale proszę zapamiętać tę liczbę – 10 gramów. Zapewne nie jest ona trafna, ale to nieistotne, dość obrazowo pozwoli mi przedstawić potem problem suplementacji.

No dobra, może w końcu opiszę objawy niedoboru magnezu:
– przede wszystkim utrata witalności, złe samopoczucie, budzenie się bez energii
– w dalszej kolejności przychodzi nerwica i depresja – tak, one w zasadzie zawsze pojawiają się przy niedoborach magnezu
– przy naprawdę poważnych niedoborach zaczynają się problemy ze strony układu nerwowego – „skakanie” mięśni, nagłe odczucia ciepła na skórze, wrażenie iż coś łazi nam po skórze głowy, charakterystyczne skakanie powieki, ale tu uwaga – one nie są „dowodem” na niedobór, występują też w wielu innych przypadłościach
– bardzo spada odporność na infekcje
– zaburzenia rytmu serca – nagle nasze serce jakby „zwija się” i czujemy, że na chwilę, jedno bądź dwa uderzenia przestaje pracować bądź pracuje za szybko
– wraz z utratą magnezu spada też poziom potasu, co doprowadza do takich objawów jak strzelanie stawów czy zaburzenia pamięci

Oczywiście objawy takie występują też przy wielu innych chorobach czy niedoborach, więc ich obecność nie jest 100% pewną diagnozą, ale gdy pojawią się przy niedoborze magnezu, świadczą o tym, że mamy go w organizmie naprawdę mało.

Jednym z wyraźniejszych i łatwiejszych do zidentyfikowania objawów jest reakcja na witaminę D3 – osoby z bardzo niskim poziomem magnezu, nawet jeśli wezmą niewielką dawkę suplementu, będą miały dość charakterystyczne objawy – zatwardzenia, suchość w ustach, częstomocz, mocno zwiększone napięcie mięśni, bezsenność i silna nerwowość. Wynika to z nadmiaru wapnia we krwi, a to z kolei jest wywołane własnie brakiem magnezu. Nie jest to test w 100% wiarygodny, ale stanowi dość ważną wskazówkę.

Przede wszystkim, czekolada czy orzeszki nie wystarczą – nie przy tak ostrych niedoborach. Jeśli przez 10 lat wypłukiwaliśmy sobie jakiś pierwiastek z organizmu, nie uzupełnimy tego braku w tydzień czy dwa, a już na pewno nie paroma czekoladkami. Trzeba niestety potuptać do apteki i kupić magnez z witaminą B6, a po dalsze instrukcje – przeczytać następny rozdział.