Inne niedobory


Z nerwicami często wiążą się bardzo konkretne niedobory różnych substancji.

Podstawą będzie cynk. Badania wykazały, że chorzy mają jego poziom znacznie obniżony, co z kolei prowadzi do zwiększenia poziomu miedzi w mózgu, a w konsekwencji - do nerwowości. Niestety, ale bardzo ciężko o wiarygodne badania oceniające jego poziom w organizmie - zwykły test z krwi jest kompletnie niemiarodajny.

Jeśli mamy głęboki niedobór, trzeba niestety przeprowadzić długotrwałą suplementację. Oznacza to konieczność przyjmowania bardzo dużych dawek przez długi czas - na przykład 50 mg dziennie przez 2-3 miesiące. Wyjaśniłem to na forum, tutaj klik

Badania wykazały, że cierpiący na nerwicę mają znacznie niższy poziom cynku https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3738454/, zaś podawnaie go zwierzętom "wyleczyło" je ze stanów lękowych https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22549093. Oczywiście nikt nie będzie robił takiej herezji, jak sprawdzanie w próbach klinicznych, czy kosztujący 5 zł cynk wyleczy chorego, któremu można sprzedać leki i terapie za kilkanaście tysięcy.

Potas. Tu sprawa jest banalnie prosta - starczy jeść banany, owoce cytrusowe czy pić sok pomidorowy. Można też stosować suplementy, ale zdrowsze i przyjemniejsze jest jedzenie owoców.

Spadek poziomu lizyny w organizmie wywoła nerwowość, fobie i ataki paniki. Nie oznacza to oczywiście, że każdy chory ma niedobór, niemniej jeśli ktoś jest w tej grupie, żadna z opisanych tu metod nie okaże się tak naprawdę skuteczna póki nie uzupełni lizyny. Jej poziom spada na skutek ogólnie złej diety, a także z powodu spożywania nadmiaru pokarmów bogatych w argininę. W badaniach suplmenetacja bardzo szybko "wyleczyła" chorych.https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17510493

Co prawda nie jest to niedobór, ale nie pasuje do żadnego innego działu - wysoki poziom ołowiu w organizmie jest bardzo często powiązany z atakami. Ciekawostka - wykazano, że osoby trafiające do więzienia mają znacznie wyższy poziom tego pierwiastka, niż średnia populaacji. Uważa się, że za spadek przestępczości w ostatnich dziesięcioleciach odpowiada właśnie oczyszczenie środowiska z tego metalu. Jeśli ktoś jest zainteresowany zagadnieniem, polecam wątek na forum klik

Niski poziom omega 3 łączy się z niemal każdym zaburzeniem emocjonalnym. Tu słowo wyjaśnienia - te kwasy tłuszczowe są wbudowywane w organizm bardzo powoli. Oznacza to, że niedobór będzie się rozwijał przez długie, długie lata, czasem dziesięciolecia (no, chyba że ktoś od urodzenia miał złą dietę). Oznacza to też, że efekty suplementacji pojawią się dopiero po wielu miesiącach - ale też, że będą one bardzo trwałe i utrzymają się przez całe lata po odstawieniu tabletek.

Poziom tryptofanu może spadać z wielu powodów - złej diety, stanów zapalnych, niektórych schorzeń czy zatruć. Faktem jest, że część populacji ma bardzo duże niedobory. W efekcie spada poziom serotoniny - medycyna, zamiast uzupełnić niedobór, karmi ludzi tabletkami zaburzającymi metabolizm serotoniny w organizmie i sztucznie windującymi ją do góry. Z pewnością pomagała substancja zwana 5HTP, bliźniak tryptofanu w naszym ciele, zaś sam aminokwas działał w przypadku depresji. Uważałbym jednak z tryptofanem, nie każdemu on pomaga.

Niektórzy badacze sugerują, że tauryna powinna być jedną z pierwszych rzeczy, których należy spróbować przy atakach paniki. Bez wątpienia jest ona bardzo tania i nie ma skutków ubocznych, ma też pewne działanie uspokajające i ułatwia zasypianie. W internecie można natknąć się na wiele opisów wyleczenia po jej zastosowaniu, brak jednak danych naukowych.

Chrom. Niski poziom powoduje zaburzenia kontroli poziomu cukru, a w konsekwencji może doprowadzić do ataków lękowych na tle hipoglikemii. Nie powinno się stosować pikolinianu - najlepiej zwykły chlorek.

Wapń. Nie tyle chodzi tu o niedobór w ścisłym tego słowa znaczeniu, co o fakt, że zwiększenie ilości wapnia w diecie może uspokoić.

Fosfor. U niektórych chorych w czasie ataku poziom tego pierwiastka drastycznie spada, czasem nawet dziesięciokrotnie. Niestety - nie przeprowadzono do tej pory prób klinicznych i nie wiadomo, czy suplementacja sprawi, że ataki przestaną się pojawiać. Nie chciałbym tez nikogo namawiać do brania fosforu, gdyż nie jest to całkowicie obojętne dla zdrowia. Gdyby jednak ktoś chciał eksperymentować - w 1 gramie diwodorofosforanu potasu (do kupienia na allegro, podobnie jak waga) znajduje się 250 mg fosforu. Teoretyczna całkowicie bezpieczna ilość to 3 gramy diwodorofosforanu dziennie, czyli 750 mg fosforu, najlepiej rozbite na dwie porcje.

Chorzy często mają obniżony poziom choliny we krwi. Jako że jest to bardzo istotna dla funkcjonowania mózgu substancja, warto rozważyć suplementację - szczególnie korzystne jest łączenie jej z omega 3. Obie te substancje są wykorzystywane przez nasze ciało do budowy pewnych obszarów w mózgu, wieloletni brak omeg doprowadza do stopniowej ich degeneracji i zaniku. Ale żeby odbudowa przebiegała skutecznie, trzeba dostarczyć wszystkich "półproduktów", inaczej nasze ciało wykona tylko część pracy i zatrzyma się, gdy czegoś zabraknie. Trzecim niezbędnym elementem jest urydyna, niestety jest ona dość droga - można sprowadzać ją zza granicy, działa tylko forma monofosforanu. Uwaga - choliny nie powinno się suplementować dłużej, niż kilka miesięcy.