Tryb życia


Człowiek to istota społeczna. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele z nas jest efektem wpływu świata zewnętrznego. To co myślimy, jak myślimy, jakie mamy poglądy - wszystko to wynika z naszego otoczenia. I tu jest miejsce na bardzo duże zmiany.

Od czego zacząć? Od przyjrzenia się swojemu odżywianiu. Wiele lat prowadzę forum medycyny naturalnej, zgłaszają się do mnie setki osób. Wyłania się dość charakterystyczny obraz - największy wpływ na zdrowie ma zmiana sposobu odżywiania. Nie tyle jest istotne co jemy, ale to, czego NIE jemy. Tam gdzie nie pomogły dziesiątki suplementów, gdzie nic nie dały wizyty u kilkunastu lekarzy - zwykła zmiana odżywiania poradziła sobie bez problemu. Jesteśmy tym, co jemy. Niestety, ale ludzie uwiebiają się okłamywać - palacze wyszukują tego jednego niepalącego, który dostał raka i czują się rozgrzeszeni, bo przecież "nie palił a też umarł". Nie widzą tysięcy palaczy którzy wypluwają płuca na oddziałach onkologii. Podobnie z odżywianiem, jesteśmy uzależnieni od tłuszczu i białka. Kiedyś, dziesiątki tysięcy lat temu obżeranie się tłustymi, wysokobiałkowymi pokarmami pozwalało nam przetrwać - mieliśmy okazję najeść się raz w miesiącu, więc na drodze naturalnej selekcji przeżyły te osobniki, które przy tego typu okazjach jadły najwięcej. Obecnie, pierwszy raz w liczącej miliony lat historii gatunku mamy tyle pokarmu, ile zapragniemy. I to nas zabija. Objadamy się tłustymi, wysokobiałkowymi pokarmami - mięsem, serami, jajkami. Instynkt każe nam jeść, żeby przetrwać nadchodzący głód - ale głód nigdy nie nadejdzie. Co więcej, na tej samej zasadzie na jakiej palacze usprawiedliwiają swój nałóg, wmawiamy sobie, że mięso czy mleko są zdrowe. Nie są. Po tych wszystkich latach kontaktów z ludźmi zmieniającymi swoje zdrowie mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wyeliminowanie z diety mięsa i przynajmniej ograniczenie nabiału to najzdrowsza rzecz, jaką można zrobić. Niestety, w większości przypadków przekonywanie do tego to jak przekonywanie palacza do rzucenia... Gdyby ktoś jednak był zainteresowany, odsyłam na stronę znajomego dietetyka, gdzie za darmo można dostać jadłospis na 30 dni próbnej diety - link do witryny: kliknij mnie!

Coś, co jest szczególnie istotne dla mężczyzn - siła. Zwykła siła fizyczna. Na swoim własnym przykładzie mogłem zaobserwować, jak bardzo zmieniła się moja osobowość, gdy zwiększyłem masę swojego ciała o 15 kg mięśni. I była to bardzo pozytywna zmiana - oczywiście znacznie zmniejszyły się wszelkie objawy nerwicowe czy depresyjne, ale też stałem się dużo milszy, bardziej uczynny, zacząłem pomagać ludziom, uśmiechać się do nich. Chyba wcześniej gdzieś podświadomie czułem się zagrożony przez to, że każdy był ode mnie większy i silniejszy. Wcale nie trzeba chodzić na siłownię, co jest ważne dla ludzi z fobią społeczną czy agorafobią - wystarczy kupić sobie 2 hantle, aby wyćwiczyć praktycznie każdy mięsień w ciele.

Bardzo dużo też daje bieganie albo nawet zwykłe długie spacery - w badaniach klinicznych okazały się równie skkuteczne w leczeniu depresji, co najlepsze dostępne farmaceutyki.

Samopoczucie w ogromnej mierze zależy od ludzi, którymi się otaczamy. Oczywiście nie namawiam tu do zrywania przyjaźni, chodzi o znacznie prostszą rzecz - internet. Najgorsze, co może zrobić osoba cierpiąca na zaburzenia nerwicowe czy depresyjne - to zagłębić się w forum internetowe dla ludzi z negatywnym podejściem do życia. W szczególności chodzi mi tutaj o enklawy zasiedlone przez tych, którzy sami siebie określają jako "nieudacznicy", ale też o zwykłe fora dla nerwicowców - naprawdę warto ich unikać, jedynie pozornie znajdzie się tam "zrozumienie", w praktyce doprowadzi to do toksycznego życia swoją chorobą.

Uzależnienia internetowe potrafią zniszczyć delikatny system "kary-nagrody" który steruje naszym zachowaniem. Czy będą to gry komputerowe, czy strony porno - wpadamy w pułapkę łatwej "nagrody", przez co coraz trudniej jest nam zmusić się do stawiania czoła realnemu światu. Gdzieś podświadomie jednak czujemy, że zdobycie kolejnego levelu czy zaliczenie kolejnej laski.avi to nie to, że przegrywamy życie.

Bardzo łatwo jest ograniczyć ilość otaczającego nas stresu. Najproszy sposób to wyłączenie komórki. Jeśli jest ona aktywna, to w każdej chwili podświadomie spodziewamy się, że "pojawi" się jakiś człowiek, zupełnie niespodziewany. I coś będzie od nas chciał nieoczekiwanego. Takie coś dla naszej podświadomości jest równoznaczne ze skradaniem się przez obóz wroga albo dżunglę. Czym innym jest np praca w sklepie, gdzie co prawda co chwilę ktoś nowy do nas podchodzi, ale ciągle chcą tego samego, a czym innym oczekiwanie na nieznane.

Przyglądamy się krytycznie naszemu życiu i szukamy tego, co wywołuje w nas największe napięcie. Niestety, przez internet nie da się dać tutaj jakiejś rozsądnej rady. Zacytuję może fragment z artykułu na forum: "Drobny, idiotyczny przykład z mojego podwórka. Przez jakiś czas dokarmiałem ptaki, synogarlice - wbiłem sobie wtedy odruch, że jak przylatują zwykłe gołebie, to trzeba je odgonić. Gołąb po prostu żre jak świnia i jak już zacznie się je karmić, to będą przylatywać całe stada, będą walić w ten metalowy parapet, zas... zabrudzą cały, sąsiedzi będą się wkurzać i tak dalej. Moja matula, starsza już osoba - podpatrzyła i też zaczęła karmić. I też nie lubiła gołębi - ale często po prostu zapominała, zostawiała żarcie i odchodziła. Przylatywał gołąb i mi zapalała się od razu w podświadomości, na zasadzie odruchu Pawłowa lampka - o, gołąb, trzeba odgonić. I wszystko byłoby OK, gdyby nie był to parapet przylegający do mojej sypialni, a matula karmi ptaki gdy ja śpię. W efekcie jestem wybudzany odruchem warunkowym. Proste, eleganckie rozwiązanie - zacząć karmić gołębie, odruch zaniknie! Nie ma co ukrywać, najwięcej stresu przynosi własna rodzina. I ciężko tutaj o rady, co z tym zrobić. Ale zabieranie rodziny gdzieś na weekend na przysłowiowego grilla może zdziałać cuda. "

Na koniec - ograniczamy ilość czasu, który spędzamy siedząc. To jest naprawdę bardzo groźne dla zdrowia, według badań niemal tak samo niebezpieczne, jak palenie papierosów. W czasie siedzenia zanika wydzielanie w mózgu kilku ważnych substancji, odpowiedzialnych za przemiany metaboliczne. Nawet jeśli będziemy codziennie przez godzinę biegać, nie zneutralizujemy w ten sposób negatywnych skutków 8 godzin siedzenia. Jeśli nie mamy wyjścia i musimy spędzać w tej pozycji długie godziny, to warto chociaż co godzinę - dwie robić sobie przerwy i przez chwilkę poskakać.